
Maks do adopcji, Lubuskie, Świebodzin




REKLAMA
Maks do adopcji, Lubuskie, Świebodzin
Adopcje Psy do adopcji Ogłoszenia
Za darmo
Wysłano
Ponad dwa miesiące temu
Nr ogłoszenia
RF175038
Oferta schroniska
Nie
Miejscowość
Świebodzin
Wojewodztwo
Opis
Nazywam się Maks i zastanawiam się od czego mam zacząć swoją historię, smutną historię niestety. Moje dotychczasowe życie było piekłem, bo inaczej nie można tego nazwać. Byłem przypięty na krótkiej smyczy do stodoły. Uwięź była tak krótka, że nie mogłem się nawet swobodnie położyć. Do dyspozycji miałem puste miski, nie było w nich ani wody, ani jedzenia. Nie to jednak było najgorsze. Koszmarem był ból fizyczny zadawany mi przez mojego byłego właściciela. Byłem bity, kopany, a nawet raz mojemu panu przyszło do głowy, że można mnie też oblać wrzątkiem. Właśnie tak mijał mi dzień za dniem, a ja myślałem tylko o tym, żeby to wszystko się w końcu skończyło. Nie skończyło się, ale za to zaczęło się coś nowego, o czym nawet nie marzyłem. Przyjechali jacyś ludzie i zabrali mnie z tego okropnego miejsca. Byli przerażeni moim wyglądem. Nie dziwię się, bo nie wyglądałem najlepiej. Miałem znaczną niedowagę, ropne wybroczyny na łapach, zapalenie spojówek, no i brak sierści na znacznej części tułowia. Było widać, że jestem zaniedbanym, brudnym i chorym psem. Ponadto mój stan psychiczny też nie był najlepszy. Bałem się ludzi, nie wiedziałem, czy znów ktoś nie będzie chciał mnie uderzyć, kopnąć lub zrobić jeszcze czegoś gorszego. Okazało się, że trafiłem do „Azylu na Koziej”. Nie wiedziałem co to za miejsce, ale nie mogło być gorsze od tego, w którym przebywałem dotychczas. Azyl okazał się spełnieniem moich marzeń. Otoczono mnie tu opieką, troską i okazano tyle miłości, że nie można chcieć więcej. Przede wszystkim od razu zostałem zawieziony do kliniki, gdzie mnie dokładnie przebadano i wszczęto odpowiednie leczenie. Dostałem też ciepłe miejsce do spania i systematycznie zaczęto mnie karmić. Nie odczuwam już głodu, zimna, a przede wszystkim bólu. Tu nikt mnie nie bije, nie kopie, nie zadaje cierpienia. Tu jestem głaskany, przytulany i ciągle moi opiekunowie coś do mnie mówią. Chciałbym im powiedzieć, że jestem wdzięczny za taką wspaniałą opiekę, że nie zapomnę im tego do końca życia, ale zostaje mi tylko machaniem ogonem. Myślę jednak, że Oni wiedzą, co ja myślę i że jestem teraz szczęśliwy. Zresztą cały czas mnie chwalą, że jestem pięknym i mądrym psem. Sierść mi już odrosła i byłem nawet u psiego fryzjera zrobić sobie nową „fryzurę”. Mój stan zdrowia też znacznie się poprawił. Przytyłem i nie widać mi już wystających żeber, zniknęły też sączące się rany. Prześwietlono mi również stawy i okazało się, że wszystko jest z nimi w porządku. Zostałem wykastrowany, zaszczepiony, odrobaczony i mam nawet swoją książeczkę zdrowia. Wiem, że szukają dla mnie domu, ale takiego prawdziwego domu, w którym będę kochany i gdzie będą się o mnie troszczyć. Moi obecni opiekunowie chcieliby, żebym zaznał czegoś innego niż buda i łańcuch. Teraz mieszkam bowiem w domu i podobno moje zachowanie jest wzorowe. Umiem załatwiać swoje potrzeby na dworze, nie niszczę żadnych rzeczy. Jestem psem spokojnym, ułożonym, któremu nie przeszkadzają inne zwierzęta. Zacząłem cieszyć się faktem, że żyję. Stałem się radosny i nauczyłem się ufać ludziom. Wiem już, że człowiek nie zawsze jest potworem, który lubi zadawać ból i cierpienie. Czy znajdzie się ktoś, kto zauważy mnie pośród tłumu niechcianych i niekochanych psów i sprawi, że będę kochany tak, jak teraz?
Stowarzyszenie Pomocy dla Zwierząt "Azyl na Koziej" w Świebodzinie,
Stowarzyszenie Pomocy dla Zwierząt "Azyl na Koziej" w Świebodzinie,
- Wyświetlenia 11
Ogłosznie dodał/a
- Osoba prywatna
Komentarze
Brak komentarzy
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
REKLAMA
Ładuje 
Ciekawostki